— To jakiś restaurator na pewno — mruknął Trestka. — Bada, czy więcej ma gości cukiernia, czy jego restauracja. A może to jaki rzeźnik?...

— Nie krytykuj pan z pozoru — rzekł Waldemar. — Zobaczymy dalej.

— Czy pan nie jest fizjonomistą327? — zapytała panna Rita.

— Ja, pani? Owszem, bywają wypadki, nawet częste, że odgaduję ludzi z twarzy, po oczach zresztą. Ale odgaduję usposobienie danej osoby, czasem myśli — trudniej przeczuć, czym się ona zajmuje, o ile nie ma zewnętrznych oznak. Stopień wykształcenia, inteligencji wykazuje najczęściej zachowanie się i dlatego ten pan robi na mnie wrażenie podejrzane.

— To rzeźnik na pewno — twierdził Trestka i zaczął opowiadać Stefci i Luci jakąś zabawną anegdotkę.

Rita rzekła do Waldemara:

— Jeżeli pan odgaduje niekiedy myśli innych, proszę powiedzieć coś o mnie. O czym myślę?

— O czym pani myśli czy o czym pani myślała? — spytał z przekornym uśmieszkiem.

— Kiedy?

— Tak... trochę wcześniej... w stajniach.