— Dobrze strzelacie obaj i zwierzyny mnóstwo — rzekł pojednawczo Giersztorf.

Hrabia Barski zbliżył się do Waldemara.

— Czekamy ze śniadaniem na panie? — zapytał, biorąc go pod rękę.

— Zapewne, już wkrótce przyjadą.

Hrabia pociągnął go na stronę.

À propos, niech mi pan powie... raczej określi bliżej stosunek tej... tej... comment donc! panny Rudeckiej do naszego towarzystwa?

Waldemar stanął jak spiorunowany, gniew zawrzał w nim, ostry wzrok zwrócił na hrabiego i spytał:

— Jaki stosunek? Nie rozumiem!

Ah Dieu, panie ordynacie! Chcę, abyś mi jaśniej wytłumaczył pozycję tej panny między nami.

— Jest nauczycielką Luci Elzonowskiej i zarazem towarzyszką... przyjaciółką.