— Już nie potrzeba, Jurek się tym zajął.

— A prawda!

Brochwicz przymilał się do Stefci, aby go wybrała. Zgodziła się chętnie, poszły razem z Lucią.

Barski popatrzał na nich spod oka.

— Porwanie Sabinki338! — rzekł ironicznie. — Brochwicz zapomina, że i u nas są jeszcze damy.

Zaniecki uśmiechnął się.

— Panie hrabio, prędzej porwanie sióstr syjamskich, bo one są zawsze jak przyszyte do siebie.

Barski nie lubił, gdy mu kto psuł dowcip. Spojrzał z góry na Zanieckiego i rzekł kwaśno:

— No dobrze, idź pan na stanowisko. Moja córka czeka.

Wszyscy powsiadali na bryczki i wolanty, aby podjechać do dalszych kniei.