Zaśmiała się i znikła.
Hrabia ruszył wytrwale za nią.
Waldemar, słysząc wszystko, przeciągnął ręką po czole.
— Jak ona potrafi ich zbywać i jak sobie z nich nic nie robi — szepnął zadowolony.
Postanowił zbliżyć się do niej sam.
Siedziała na marmurowej ławeczce z księżniczką Lilą Podhorecką w otoczeniu kilku panien i panów. Gdy Waldemar podszedł, Stefcia zwróciła się do niego:
— Panie Michorowski, prosimy na kongres międzynarodowy. Jest tu dosyć narodowości w kostiumach. Jedni obstają za menuetem372, a drudzy chcą jeszcze napawać się palmami.
— A pani do których należy?
— Ja zajmuję stanowisko pośrednie, bo menueta nie tańczę. Wybrano mnie na arbitra.
— Zatem interwencja moja nie jest potrzebna?