— Tak musiały wyglądać bale w Sanssouci373 i Wersalu — rzekła Stefcia do ordynata.
— Tak, tylko brakuje peruk i koronkowych żabotów, no i pończoch.
— I muszek na twarzach pań oraz kokieterii — dodała Stefcia.
— Tej zawsze dosyć. Nawet i pani ma trochę kokieterii.
— Doprawdy?
— Ale u pani jest ona wyłączna. Kokieteria mimozy pociąga bezwiednie i nawet jest wybredna.
— Z czego pan to wnioskuje?
Michorowski z ładnym uśmiechem poruszył głową.
— Stawia pani dość śmiałe pytanie. Gdy zechcę być szczery, muszę być zarozumiały, a na to mi nie pozwala własna etyka.
Dziewczyna zmieszała się, ale odpowiedziała szczerze: