Milczeli jakiś czas, po czym on rzekł znowu, wskazując tańczących:
— Niech pani zauważy entuzjazm niektórych pań. Menuet nazwałbym tańcem najsenniejszym, a jednak rozgrzewa. Dobry wynalazek! Często w tańcu odkrywa się temperament. Ale każdy widz z daleka musi się dziwić, co tych ludzi tak podnieca.
— Tak. Lecz podobnego wrażenia może doznać człowiek nietańczący, zatem nie amator. Gdy jest przeciwnie, widok tańczących musi porywać. Chciałabym jednak wiedzieć, jaki człowiek pierwszy raz zatańczył?
— Albo wariat w przystępie szału, albo jakiś bezmiernie zadowolony osobnik, może jaskiniowiec z epoki jurajskiej374 wykonał taki radosny odruch przy szczęśliwie zdobytej zwierzynie.
— Albo po zjedzeniu własnej żony, którą to biesiadą zakończył miodowy miesiąc — odezwał się za nimi głos Trestki.
Stefcia i Waldemar zaśmiali się.
— Skąd pan wiedział, o czym rozmawiamy?
Zapytany zrzucił binokle.
— Mam wyborny słuch, a że także nie tańczę menueta, bo mi działa na nerwy, więc podążyłem do państwa. Kwestia postawiona przez pannę Stefanię podobała mi się. Jeżeli mnie tu nie chcecie, to pójdę sobie. Liczę jednak na waszą uprzejmość. Spójrzcie państwo na Barskiego: co za niesłychany wzrok skierował na nas. Uważacie?
Michorowski zmarszczył się.