Tylko pan Maciej zadrżał, jakby mu widmo zajrzało w oczy.

— Czy to zmarła babcia Rembowska? — spytała Lucia.

Stefcia wybuchnęła płaczem.

— Tak. Biedna babcia! Tak ją kochałam!... Boże! Boże!...

— Długo chorowała?

— Zmarła nagle w Ruczajewie... Nic nie rozumiem. Babcia bawiła ciągle za granicą. Muszę zaraz jechać, inaczej nie zdążę: telegram spóźniony.

Zerwała się z miejsca.

Młody Michorowski spojrzał na zegarek.

— Czy pani stanowczo chce dziś jechać?

— Muszę. Abym tylko zdążyła na pociąg.