— Mówię o nim jako o typie, a dodaję uwagę, że ludzie z taką energią i swobodną przeszłością, zwłaszcza gdy mają miliony, potrafią nie przebierać w środkach dla zadowolenia swych kaprysów, nawet chwilowych. Ordynat jest wytworny, tym gorzej. Taki aksamitny płaszczyk pokrywający feudalizm — bo u niego i ten rys jest widoczny — ułatwia mu zaspokojenie jego fantazji.
— Nie powinieneś o nim mówić z taką pewnością, bo go nie znasz.
— Czy określiłem go fałszywie?
— Nie, ale źle go sądzisz.
— Przepraszam cię, kuzynko! Jeśli ja nie mam podstawy sądzić go w ten sposób, tym bardziej ty nie możesz za niego ręczyć.
— Ja go znam bliżej.
— Z salonu! jako wielkiego pana i wytwornego człowieka, jeszcze jako sportsmena, causeura391, tancerza. Ale to niczego nie dowodzi. To jest właśnie ten aksamitny płaszczyk, o jakim mówiłem.
Stefci zaiskrzyły się oczy.
— Znam go jeszcze jako obywatela kraju, jako właściciela wielkich obszarów ziemi, dobrego patriotę i... bardzo kulturalnego człowieka. Jest wybitnie inteligentny i zupełnie liberalnych pojęć — rzekła.
Narnicki patrzał na rozognioną Stefcię spod oka. Wargi mu drżały z tajonego gniewu. Głos miał syczący, gdy odpowiedział: