— Jaśnie pan nie zażywał jeszcze bromu400.
— Dobrze, dobrze, podaj.
Kiedy służący wychodził, pan Maciej zatrzymał go jeszcze.
— Chcę być sam. Proszę powiedzieć panu ordynatowi, żeby po obiedzie... i... po czarnej kawie był łaskaw przyjść. Teraz nie.
Franciszek wyszedł mocno zgorszony i zdziwiony, że jego pan nie chce widzieć nawet ukochanego wnuka. Nie mogło mu się to w głowie pomieścić.
Wzruszył ramionami i mruknął do siebie:
— Tu się jakieś niedobre rzeczy dzieją.
VII
Działo się istotnie źle. Wieczorem tego samego dnia Stefcia z Lucią, siedząc przytulone do siebie na małej kanapce w pokoju Stefci, obie płakały. Lucia wyrzekała:
— Ach, Stefa! Nigdy nie myślałam, że mnie tak nagle opuścisz. Więc nie kochasz już? Skąd ten nagły projekt wyjazdu?