Pani Idalia spojrzała na nią uważnie.
— Mamy jechać na Południe. Liczyłam na to, że pani Luci nie opuści.
— Znajdzie pani inną nauczycielkę.
— Comme vous êtes ridicule!403 Pani nie uważamy za nauczycielkę, ale za towarzyszkę Luci, za jej przyjaciółkę. Ona do pani niesłychanie przywiązana. Brak jej wszelkiego towarzystwa. Pani jest dla nas jedyna. W Luci widzę wielką różnicę, znać dobry wpływ. Jej umysł rozwinął się lepiej niż przez te wszystkie lata, dzięki pani inteligencji. Nie, pani nas nie powinna opuszczać!
Baronowa objęła Stefcię i z miłym uśmiechem pocałowała ją w czoło.
— Niech się Stenia nie upiera, bo ją tu bardzo lubimy i smutno nam byłoby bez niej.
Stefcia odczuła jej chwilową serdeczność, chciała się do niej przytulić, ale nie miała odwagi. Pani Idalia zawsze ją mroziła.
Rzekła więc tylko:
— Nie zapomnę państwa nigdy, będę z Lucią korespondowała, ale... jechać muszę! Pani mi wybaczy, że zrywam przed rokiem, jednak... to już konieczne.
Pani Elzonowska spochmurniała.