— Pozwól, moja droga, ale nie rozumiem, o czym ty mówisz.
— To się wyjaśni, może dziś jeszcze. Wczoraj ordynat był w Słodkowcach, dziś będzie tu.
— Waldemar? Skąd wiesz?
— Mówiła mi Idalka.
Tragiczne, długie spojrzenie rzuciła na portret Waldemara i rzekła gorąco:
— On zwycięży do końca!
Po czym wybiegła z pokoju.
Księżna patrzyła na nią przez chwilę.
— Co jej się stało?... — Dobrzysiu! — zawołała głośno.
Dama do towarzystwa weszła pospiesznie.