Ordynat poruszył się niecierpliwie.
— A moją żoną będzie Rudecka, z dobrej szlacheckiej rodziny polskiej, nic więcej — i będę z nią bardzo szczęśliwy, w to wierzę.
— Więc ją aż tak kochasz?...
— Kocham sercem, duszą, krwią — wszystkim, czym mężczyzna może kochać kobietę.
— A ona czy wie o tym?
— Wie ode mnie, ja jej to powiedziałem.
— Czy mówiłeś o zamiarach?...
— Tak, wyznałem jej wszystko.
Rysy księżnej skrzywiły się przykrym śmiechem.
— I naturalnie zgodziła się uszczęśliwić cię, nie wątpię!