— Za pozwoleniem! Ja jestem pełnoletni, więc rodzina nie ma prawa zabronić mi tego. Sfera? Kpię sobie z niej! Tradycja mnie nie wzrusza, a ty, babciu? Ty się nie będziesz upierać. Jesteś na to zbyt rozumna.

— Mylisz się. Ja nie pozwolę nigdy!

— Pozwolisz, babciu, choćby pod groźbą mego nieposłuszeństwa. Moją żoną zostanie tylko Stefcia Rudecka. Na to się zgodzi i rodzina, i sfera, bo tradycja nic tu nie przeszkadza.

— I to ty mówisz, Waldy?... Ty?!...

— Ja, Michorowski, ordynat głębowicki i twój wnuk.

— I ty, pierwszy magnat w kraju, za którym szalały córki najznakomitszych domów, ty zrobisz takie odstępstwo?...

— Ja, babciu! Szalały za mną kobiety, jak sama mówisz, teraz ja szaleję za jedną.

Księżna wyciągnęła ręce przed siebie.

— Ależ szalej za nią, ile chcesz, szalejcie oboje, tylko się nie żeń!

Waldemar rzucił na babkę pełne zdumienia spojrzenie.