Księżna wodziła za nim przestraszonymi oczyma i nagle spytała:
— Czy to prawda, że ta... Stefcia jest wnuczką tamtej... historycznej Korwiczówny?...
— Tak, jest jej rodzoną wnuczką.
— I ty może dlatego?... dla powetowania?...
Waldemar stanął.
— Cóż znowu! Kochałem Stefcię, nie wiedząc jeszcze o niczym, i nie dam jej sobie wydrzeć tak, jak tamtą wydarto dziadkowi.
— Więc ty sądzisz, że tobie pozwolą na taki mezalians408? Na ożenienie się z tą Rudecką?... Tobie... ordynatowi na Głębowiczach? Michorowskiemu?
Waldemar rzucił dumnie głową.
— A kto mi zabroni? — zapytał wyzywająco.
— Rodzina! Sfera! Tradycja! Ja! — wołała gwałtownie księżna.