— Może ciocia spocznie tu na kanapce — troszczyła się panna Rita.

— Nie, nie, tylko chcę, abyś wysłała posłańca. Ryciu, proszę cię, zajmij się tym... natychmiast. Może by kamerdyner... albo stangret...

— Dobrze, ciociu. A dokąd ma jechać?

— Do... Głębowicz — wyszeptała pani Podhorecka.

Panna Rita zamieniła z Trestką szybkie jak błysk spojrzenie.

— Czy będzie list? — spytała jeszcze.

— Nie, tylko niech prosi Waldemara, żeby dziś jeszcze... przyjechał... koniecznie!...

Panna Rita wybiegła z pokoju.

— Może księżna każe zapalić światło? — spytał Trestka.

— Nie, wracam do siebie... trochę mi słabo.