— Co to może być?...

Panna Rita była wzburzońa.

— Nie wiem, nie wiem! W każdym razie jakieś zakończenie. Księżna wygląda dziwnie. Pójdę do niej.

— Niech ją pani zostawi w spokoju. Pewno woli sama przebyć czas do jego przyjazdu, zwłaszcza jeśli rozmowa z ordynatem ma być ostateczna. A na to wygląda.

— Ach, Boże, żeby choć Waldemar jeszcze nie wyjechał!

— Dokąd zamierzał jechać?

— Słyszałam od Luci, że miał jechać do Ruczajewa.

— Dokąd?...

— Do rodziców Stefci, prosić o jej rękę.

— Awantura! — mruknął Trestka.