Waldemara ogarniał szał.
— Przyjechałem po ciebie, ukochana... Tyś już moja na zawsze.
Stefcia wskazała mu kwiaty.
— One mnie uprzedziły o szczęściu.
— Czy ładne?
— Śliczne i... z Głębowicz.
Waldemar oddał Stefci dwa listy: od dziadka i od księżnej Podhoreckiej.
Księżna pisała w bardzo miłym tonie, ze swobodą niezdradzającą poprzedniego oporu. Stefcię nazwała wnuczką, pokładając w niej nadzieję uszczęśliwienia Waldemara. List zawierał kilka pochlebnych słów dla państwa Rudeckich i wyraźnie zaznaczoną chęć poznania bliżej Stefci, co wyglądało na zaproszenie jej do Obronnego.
Państwo Rudeccy rozbroili się.