— Ja? Chyba pani żartuje? Gdzież są dowody?

— Zapewne, tu ich pan nie przywiózł, pozostały za granicą.

— Czy pani miała tak ścisłe informacje o moim sprawowaniu się tam? — zapytał zły.

Wszyscy się roześmiali. Rita wzruszyła ramionami.

— Och, mało mnie to obchodzi! Staję tylko w obronie flirtu.

— Bo go pani adoruje.

— Nie, ale go lubię.

— Występny chwast, stworzony przez jakiegoś demona...

— Tylko przeniesiony do nas z dworów Ludwików francuskich — odezwała się wesoło Stefcia — bo tam chyba został wynaleziony.

— Przez upudrowane głowy markizów i vicomtów436 — wtrącił Waldemar.