— Pani mówi o sferach?
— Nie, ja mówię o dwóch biegunach: o inteligencji i pospólstwie.
— Więc na bardziej subiektywny rozbiór pani się nie zgadza?
— Owszem, ale tu różnica już jest mniej wyraźna.
— Przeciwnie, bywa jaskrawa.
— Gdy odróżnia przeciętną inteligencję od wyższego stopnia rozumu i geniuszu.
— Niekoniecznie. Istnieją jeszcze inne odmiany.
— Zawsze umysłowe.
— I sferowe także.
Pan Rudecki drgnął niespokojnie. Zaległo milczenie. Hrabia wpił oczy w Stefcię ze złośliwym wyrazem. Ona zapłonęła.