— Jesteś pod pręgierzem spojrzeń — rzekła księżna do Stefci.
Dziewczyna zmieszała się, wzięła z poręczy loży bukiet storczyków i przysunęła go sobie do ust.
Nachylił się nad nią Waldemar.
— Jedyna moja, patrzą na ciebie. Bądź odważna.
Stefcia uśmiechnęła się do niego. Uczuła nagły przypływ energii.
— Dobrze, będę odważna.
— Złota moja!
— Spójrzcie państwo na drugi rząd krzeseł — szepnęła panna Rita. — Ktoś znajomy, ten ładny młodzieniec z kwiatem w butonierce.
Stefcia i Waldemar spojrzeli we wskazanym kierunku. Ona cofnęła się natychmiast.
— Prątnicki! — rzekł Waldemar.