Zaprzeczył ruchem głowy, po czym napisał coś w notatniku i podał Ricie.
Przeczytała: „Ordynat-matador. Kto zaś Barski, proszę wspomnieć arenę — dodam tylko: rozwścieczony!”
Panna Szeliżanka zagryzła usta ze śmiechem.
Przedstawienie kończyło się. Podczaszyc oświadczał Chorążemu Bronię i Kazimierza.
„Siuprem rezon właśnie czuję” — mówił z komiczną miną rubasznego eleganta.
Zabrzmiał końcowy śpiew Hrabiny: „Zbudzić się z ułudnych snów”.
Żal, obraza, zawiedziona ambicja w głosie śpiewaczki. Niesłychanie akcentowała słowa, mimikę, głos. Ostatnią strofkę wyrzuciła z piersi niemal z rozpaczą:
Ale żal okazać mu,
Wstydu łzy wylewać tu,
Byłby to poniżeń kres...