— Pani to mówi nadzwyczaj śmiało — rzekł ordynat, poruszając brwiami.
— Śmiało?... W jakim znaczeniu?
— Za mało ma pani doświadczenia życiowego, żeby tak stanowczo twierdzić.
— A jednak jestem przekonana, że życie nie zmieni mego twierdzenia.
— Ej, niech pani nie ręczy!
— Czy pan mi zaprzecza wyższości moralnej?
Waldemar był rozdrażniony.
— Nie zaprzeczam, ale wątpię, czy ta moralność wytrwa na piedestale, ustawionym przez ambicję pani.
— Co ją może zachwiać? — spytała zuchwale.
Popatrzał jej w oczy długo i rzekł dobitnie: