— Pani temperament, wrażliwość, młodość i jakaś potężna siła męska. To są atuty zdolne nie tylko zachwiać, lecz zwalić panią z piedestału, gdyż zagłuszają punkt, uważany przez panią za stanowczy.

W źrenicach mówiącego dojrzała Stefcia dziką siłę i śmiały cynizm; zaimponował jej. Zanurzyła palce w wodzie i bawiąc się rozpryskiwaniem błyszczących kropelek, rzekła wolno, jakby do siebie:

— Za wielka wiara w siłę męską, a za mała w naszą.

— To tylko doświadczenie, że najsilniejszy pancerz nie ostoi się przed tym, kto ma pragnienie walki i potrafi odnaleźć w największym uzbrojeniu piętę Achillesa.

— A jeśli taka słaba strona nie istnieje?

— Dla woli i energii istnieje zawsze, tylko bywa różna zależnie od intelektu kobiety. Odszukanie właściwej przedstawia największą trudność. To kwestia sprytu mężczyzny.

Stefcia zamyśliła się.

— Czy przekonałem panią? — spytał ją z uśmiechem.

— Daje pan dobre oświetlenie swej tezie; nie przeczę, ale...

— Niech pani dokończy, proszę.