— Dlaczego? Teraz po zachodzie słońca najprzyjemniej.
— Ale już prawie ciemno.
— Jeszcze trochę...
Nagle wypowiedziane głośniej słowa Edmunda zastanowiły go. Spojrzał na Lucię, potem na Stefcię. Ona szepnęła:
— Wracajmy.
Skinął głową i zaczął zawracać łódkę, ale Prątnicki wstrzymał ster.
— Panie ordynacie, wracamy?
— Wracamy!
— Już?
— Tak.