Stefcia uśmiechnęła się z intonacji głosu obydwóch.
— Taki ładny wieczór — zaoponowała Lucia.
— Już późno — rzekła Stefcia — mama będzie o ciebie niespokojna.
— Eee, to tylko pani chce wracać. Moglibyśmy jeszcze popływać...
— Panna Stefania ma pierwszy głos — rzekł sucho Waldemar.
Lucia umilkła, natomiast Prątnicki rzekł z ironią:
— Pannie Stefanii zapewne zimno. Szkoda, że pani nie wzięła szala.
Waldemar utkwił w nim oczy, usta mu zadrżały gniewem, ale Stefcia powstrzymała go błagającym wzrokiem.
Rzekł więc tylko:
— Zamiast uwag niech pan lepiej steruje. Łódka się ciągle krzywi.