Gdy taki straszny świat dokoła,
Życie na chwiejny rzuca los.
Ja dbam o wszystko, jak to będzie,
Lecz tylko wówczas, gdym w urzędzie.
znika
Przed chatą, na wyskoku lądu.
Pełnia dnia. Fiord spokojny, błękitny. Agnieszka siedzi na wybrzeżu. Bezpośrednio potem wchodzi Brand.
BRAND
Umarł... Cicho idzie stąd,
Z jasnym licem i bez troski,