Jakby go tam sąd już boski

Nie miał czekać, straszny sąd!

Jak ta śmierć w promienny dzień

Przeinacza mroczny cień!

Nie znał grzechu swego treści,

Tyle tylko, co się mieści

W jego nazwie, tylko tyle,

Ile człek, żyjący w pyle,

Domacać się może winy

Swoją ręką: śmierć dzieciny