Niech ku promiennym blaskom słońca,

Ku skrzącym śniegom, tam, wysoko,

Nie zerka wasze lewe oko,

Kiedy źrenica prawa ginie

W tym li padole, w tej dolinie!

Tu, gdzieście sami wy, niestety,

Włożyli jarzmo na swe grzbiety!

MĘŻCZYZNA

Twoja, myślałem, będzie rada,

Że nam wyzwolić się wypada.