Gaśnie, znika!... Tam bez miary

Lśni się pustyń piasek szary,

Palmy, w jasne mknąc sklepienie,

Rozrzucają długie cienie,

Życiu zbrakło wszelkich tchnień,

Cicho, jak w stworzenia dzień,

A ja słyszę jakieś głosy —

Snać mi rozkaz ślą niebiosy,

Że na szale — to nie kłam! —

Wszystko, wszystko rzucić mam,