Niechaj nikt mu nie nastawa!

pogrążył się na chwilę w zadumie, potem mówi

Chce być sobą... A cóż on,

Zobowiązań, grzechów plon,

Ten nasz spadek po praszczurach?

przerywa, patrzy w dal

Któż tam włóczy się po górach?

Sapie, dyszy, po tej zboczy,

Widać, ledwie że ukroczy,

Opiera się na kosturze,