Wymierza ciosy! Tak, na górze,

Widzisz, Oliwnej, gdy krwi duże

Zraszały krople lice Syna,

Gdy Ten, zrozpaczon już, zaczyna

Błagać: „O, weźże, weź ode mnie,

Ojcze, ten kielich!” — nadaremnie

Płyną mu z wnętrza wszelkie skargi:

On nie odejmie mu od wargi

Tego pucharu — myśl zawodna!

Pić mu tę gorycz każe do dna!