Niech w sen otulą jasny, słodki

Naszą dziecinę — ona chora!

Wszak serce dziecka, to jeziora

Toń przenajczystsza, w słońcu lśniąca.

Życzenie matki o nią trąca,

Jak skrzydło mewy, co milcząca

Przebiega przestwór zbłękitniony.

AGNIESZKA

blada

Ach! W jakiekolwiek zwrócon strony,