Spełnia, konając, swą pokutę,

Myślałem nieraz, że mnie burza

Śród rozszalałych głębin nurza,

Że na rozbitym gdzieś okręcie

W jakimś straszliwym mknę zamęcie...

Pośród łkającej, niemej skargi

Nieraz, bywało, gryzłem wargi;

Litości obcy, nieraz, żono,

Byłbym był rad uścisnąć pono,

Zamiast biczować... Idź! Twe zwrotki