Do swego drobiu! Trzeba gniazda

Doglądnąć nieco — rozrzucone!

Adju! Pozdrowić proszę żonę!

odchodzi

BRAND

po chwili głębokiej zadumy

Bezkreśna wina, gdzie li okiem

Rzucę w przestworzu tym, szerokiem.

Strasznie się wikła losów przędza:

Wszędzie się krzewi grzechów nędza,