Cóż się to działo? Czyż ja wtedy
Nie łagodziłem swojej biedy
Balsamem modłów? Skąd ta siła
Oszołomienia, słodka, miła,
Co, niby sfer muzyka, rwała
Duszę mą k niebu?... Skąd ta cała
Jasność, te żary przenajświętsze,
Przenikające moje wnętrze?
Czym się nie modlił? Tak, w tym dzikiem
Nieszczęściu któż był spowiednikiem