Łzami zlane moje lice —

Deszczu biedna pragnie kania!

Grób, niebiosa, ziemię, świat —

Wszystko by mi zamknąć rad!

Precz stąd! Precz stąd! Jak najprędzej!

W takiej pustce, w takiej nędzy

Krew ma płynąć już nie może!

Precz stąd? Oczy boże,

Ten surowy wzrok ponury,

Czyż nie śledzą tam, z tej góry,