odchodzi drugą stroną

gra na organach, dotąd stłumiona, urwała się nagłym, szalonym rozdźwiękiem. Wkrótce potem Brand wychodzi z kościoła

BRAND

Nie! Organy nie chcą grać!

Nie przemówią! Nic ich snać

Nie przymusi, iżby dźwięki

Popłynęły spod mej ręki!...

Każdy głos jak potargany!

Słupy, łuki, sufit, ściany

Idą na mnie — zwał olbrzymi,