A tchórzostwo dziś, w te lata,

Zbrodnią zwać się już przestało.

opada na kamień i bojaźliwie rozgląda się wokoło

Ileż razy moje ciało

Dreszcz przebiegał, w „chowanego”

Gdy się bawiąc, do ciemnego

Biegłem ukryć się alkierza.

Lecz dziecięca dusza świeża.

Gdy największy krew mych żył

Ścisnął strach, gdy brytan wył,