Czuła, że za firankami
Słońce żywym blaskiem mami,
Że za chwilę światła zdroje
Spłyną w ciemne ściany moje,
Że ten promień jasny, krzepki,
Przezwycięży mrok izdebki,
Że przepędzi wszystkie duchy,
Co budziły przestrach głuchy!
Gdzież potęga tego słońca?
Noc ponura, noc bez końca,