Tłum kaleki ostrzy dłuto,

By wyzwolić kruszcu duchy...

Ciało karle i duch kruchy,

Rysy żądzą zeszpecone,

Spoglądają w złota stronę.

Któż tu płacze? Któż się śmieje?

Brat ni ziębi ani grzeje,

Nie ma człeka, nie ma męża,

Co sam siebie przezwycięża —

Huk kowadła, łoskot młota,