Że je stłoczy, jakby na dnie,

Że je wciska, jakby w żleb,

Jeszcze węższy skrawek nieba

Pozostawia biednej rzeszy,

Co się słońcem nie nacieszy,

Tak je wróg ten chłonie, kradnie!

siada i patrzy w dal

Czyż ten fiord był równie brzydki,

Równie nagi, równie płytki,

Także dawniej? Czy też nagle