— I ty... i ty powiadasz, że monarcha taki był łaskaw dla ciebie?...
— O! i jak jeszcze!
— Nie chowaj twarzy w poduszki.... Czy on był łaskaw przed obiorem — czy po obiorze?
— I przed obiorem, i po obiorze.
— Uf!...
Thalestris przestała istotnie kryć twarz w poduszki, albowiem spostrzegła, że oblicze ojca rozjaśnia się coraz bardziej w miarę rozmowy i staje się po prostu wesołe.
Jakoż Marhabal uśmiechnął się w końcu nie tylko wesoło, ale nawet figlarnie. Pogroził córce palcem, chwycił ją lekko za ucho i pochyliwszy się ku niej, zapytał:
— A jak ty myślisz? Kto będzie dostawcą waszego dworu?...