— Bo się mgły rozstąpiły i krzyże na kościołach w jakowymś mieście widać.
Zlękła się wiedźma.
— Gdzie? — pyta.
— A za twoimi plecami.
Baba obróciła się całkiem i przykryła oczy ręką, a pan Lubomirski prędko przemienił szklenice.
— Ej, co też gadasz? Mgła jak żur gęsta — mówi jędza, a on na to:
— Tak mi się uwidziało.
Wzięła jędza znów szklenicę.
— Chaim!
— Siulim!