— Aa! a!
To wygłosiwszy, podniósł dłoń; naprzód uczynił nią znak krzyża, potem jął wodzić lewą dłonią wzdłuż ust. Jagienka, nie zrozumiawszy, spojrzała na Maćka, który rzekł:
— Chyba coś ci takiego pokazuje, jakby mu język urżnęli.
— Urżnęli wam język? — spytała dziewczyna.
— A! a! a! a! — powtórzył kilkakrotnie dziad, kiwając przy tym głową.
Po czym wskazał palcami na oczy, następnie wysunął prawe ramię bez dłoni, a lewą wykonał ruch do cięcia podobny.
Teraz zrozumieli go oboje.
— Kto wam to uczynił? — spytała Jagienka.
Dziad zrobił znów kilkakrotnie znak krzyża w powietrzu.
— Krzyżacy! — zakrzyknął Maćko.