Tolima zaś otoczył dłonią i drugie ucho:
— Jako powiadacie, panie?
— Gdzie jest ksiądz Kaleb?
— U pana starszego, przy łożu.
— Przyzwijcie go! Albo nie... Sam do niego pójdę.
— Przyzwę go! — rzekł stary.
I wyszedł. Lecz nim przyprowadził księdza, weszła Jagienka.
— Chodź tu! Wiesz, co jest! Dwa dni temu był tu Zbyszko.
A ona zmieniła się w jednej chwili na twarzy i nogi przybrane w obcisłe, pasiaste nogawiczki205 zadrżały pod nią widocznie.
— Był i pojechał? — pytała z bijącym sercem. — Dokąd?