— Dwa dni temu, a dokąd, może ksiądz wie.
— Trzeba nam za nim! — rzekła stanowczym głosem.
Po chwili wszedł ksiądz Kaleb, który sądząc, że Maćko wzywa go po to, aby zapytać o Juranda, rzekł, uprzedzając pytanie:
— Śpi jeszcze.
— Słyszałem, że Zbyszko tu był? — zawołał Maćko.
— Był. Dwa dni temu wyjechał.
— Dokąd?
— Sam nie wiedział... Szukać... Pojechał ku granicy żmujdzkiej, gdzie teraz wojna.
— Na miły Bóg, powiadajcie, ojcze, co o nim wiecie!
— Wiem tyle, ilem od niego słyszał. Był w Malborgu i możną tam opiekę pozyskał, bo brata mistrzowego, który jest pierwszym między nimi rycerzem. Z jego rozkazania wolno było szukać Zbyszkowi po wszystkich zamkach.