— Jakoże się miewasz, Jaśku, a co tam z Jagienką? — zapytał stary szlachcic.
— Jagienka kazała wam powiedzieć — rzekł, całując go w rękę, chłopak — że się rozmyśliła i woli zostać doma.
— Bójcieże się Boga! A to co? Jak? Cóż jej tam do głowy strzeliło?
A chłopak podniósł na niego modre oczęta i począł się śmiać.
— Czegoż się rzechoczesz?
Lecz w tej chwili Czech i drugi pachołek wybuchnęli także wesołym śmiechem.
— Widzicie! — zawołał mniemany chłopak. — Któż mnie pozna, skoroście wy nie poznali?
Dopieroż Maćko przypatrzył się wdzięcznej figurce uważniej i zawołał:
— W imię Ojca i Syna! Czyste124 zapusty125! A ty tu, skrzacie, czego?
— Ba! Czego?... Komu w drogę, temu czas!