— Na miły Bóg! Skąd przybył i dokąd pojechał?
— Przybył z Malborga, a po drodze był w Szczytnie, dokąd zaś wyjechał, nie powiadał.
— Nie powiadał?
— Może księdzu Kalebowi powiadał.
— Hej, mocny Boże! Tośmy się zminęli! — mówił, uderzając się dłońmi po udach, Maćko.
Tolima zaś otoczył dłonią i drugie ucho:
— Jako powiadacie, panie?
— Gdzie jest ksiądz Kaleb?
— U pana starszego, przy łożu.
— Przyzwijcie go! Albo nie... Sam do niego pójdę.