— Przyzwę go! — rzekł stary.
I wyszedł. Lecz nim przyprowadził księdza, weszła Jagienka.
— Chodź tu! Wiesz, co jest! Dwa dni temu był tu Zbyszko.
A ona zmieniła się w jednej chwili na twarzy i nogi przybrane w obcisłe, pasiaste nogawiczki1119 zadrżały pod nią widocznie.
— Był i pojechał? — pytała z bijącym sercem. — Dokąd?
— Dwa dni temu, a dokąd, może ksiądz wie.
— Trzeba nam za nim! — rzekła stanowczym głosem.
Po chwili wszedł ksiądz Kaleb, który sądząc, że Maćko wzywa go po to, aby zapytać o Juranda, rzekł, uprzedzając pytanie:
— Śpi jeszcze.
— Słyszałem, że Zbyszko tu był? — zawołał Maćko.