— A co kogo takie kobiety obchodzą?
— Niegdyś cię obchodziły.
Szwarc nie odrzekł nic; na twarzy jego znać było lekkie zamyślenie.
Po niejakim czasie odezwał się:
— Co się dzieje z Heleną? Ona tu była?
Augustynowicz zmieszał się.
— Była, stary... była.
— No, a teraz?
— To jest... tak... niby chora... mocno chora.
Twarz Szwarca pozostała obojętną.